Zamknięcie bloga

Witajcie kochani,

nadszedł ten dzień, gdy chcę podzielić się z Wami kilkoma sprawami. Nie będzie dzisiaj kulinarnie, będzie życiowo. Ten post piszę ze wzruszeniem, ale też dużym spokojem i pewnością, że tak będzie dobrze. Wiem, że postępuję słusznie i zgodnie z tym, co mówi mi moje serducho.

Zadecydowałam o zamknięciu bloga.

Oznacza to koniec dobrego, ale też początek czegoś nowego, jeszcze nie do końca ukształtowanego, świeżego, LEPSZEGO. Wszystkie decyzje w moim życiu staram się podejmować kierując się trwaniem w zgodzie z samą sobą. Tak jest i teraz. Myśl o zamknięciu bloga pojawiła się już w tamtym roku. Był to dla mnie prywatnie bardzo burzliwy czas…

Trudności.

Kolejne przeprowadzki, wyjście z ważnego, kilkuletniego związku, zmiana pracy, kraju zamieszkania, podjęcie studiów i pogodzenie ich razem z pełnoetatową pracą. Los nieco zmusił mnie do przearanżowania priorytetów, na bloga pozostawało coraz mniej czasu.

Gdy na początku tego roku dowiedziałam się o ciężkiej chorobie Taty, nie mogłam się pozbierać. Cotygodniowe jeżdżenie do Polski, szpitale, badania, stres.. W tym samym czasie sesja egzaminacyjna na studiach. Dałam radę. Semestr zakończyłam ze średnią plasującą się w okolicach pięciu. Sytuacja z Tatą trudna, ale póki co stabilna. Można odetchnąć i odpocząć. Odpocząć, nie blogować. Bo blog, to też praca. 

Nic na siłę.

Wraz ze skupieniem się na innych ważnych rzeczach, pasja do gotowania i blogowania usunęła się w cień. W jej miejsce weszły rozwój osobisty oraz duchowy, studia psychologiczne i podróże. Będąc z Wami szczera muszę przyznać, że kulinarna tematyka już mnie nie jara. Wiem, że moja przygoda z blogowaniem nie jest jeszcze skończona, w głowie mam wciąż tysiąc pomysłów. Tym bardziej czuję, że zamknięcie Vega Vege pozwoli mi zbudować w sobie piękną przestrzeń na nowe. Wiem też, że pisanie na siłę jest krzywdzące zarówno dla mnie samej, jak i dla Was. Nikt nie chce czytać tekstów napisanych bez pasji, oglądać zdjęć zrobionych bez pomysłu i gotować z przepisów stworzonych bez miłości.  Czas zamknąć ten etap.

Dziękuję.

I na koniec chcę Wam podziękować. Prowadzenie bloga przez trzy lata nauczyło mnie bardzo wiele – jestem trochę fotografem, trochę informatykiem, trochę grafikiem, trochę literatem. Ogarniam kilka blogowych platform, znam działanie soszial midjów, wiem jak działa polityka fanpejdży dużego pana na literę EF i w jakich godzinach najlepiej publikować „bo zasięgi”. Dzięki Vega Vedze poznałam kilku wspaniałych ludzi, nauczyłam się brania odpowiedzialności za tworzenie kreatywnej przestrzeni w sieci i tego, że każdy z nas może tworzyć coś wspaniałego.

💟 A Wy byliście towarzyszami w tej rozwojowej dla mnie podróży. 💟

W ubiegłym tygodniu pojechałam w samotną podróż po Hiszpanii. Łapcie fotkę z Góry Montserrat! Na tym zdjęciu całą sobą mówię: głowa mała, jaki świat jest piękny! 🌎🙏

💟 Chcę Wam tym samym życzyć mnóstwa cudowności, poczucia sprawczości, odwagi do podejmowania działań i życia w taki sposób, w jaki żyć chcecie Wy, a nie społeczeństwo, polityka, czy obcy ludzie. Bądźcie sobą! Kochajcie się! Pozwólcie sobie na bycie szczęśliwymi! 💟

sdr

Do zobaczenia kiedyś w sieci! Peace and Love. ✌

Wasza Ola!

4 Comments

Add Yours
  1. 1
    Gośka

    Ola …lepiej i piękniej nie mogłaś tego napisać…Teraz dopiero poznaje Cię z innej strony ..
    😊 Życzę Ci wielu wspaniałych przygód, bo wiem, że nie podejmując wyzwań, nie byłabyś sobą…To Cię nakręca i napędza do działania…Powodzenia szalona dziewczyno 🤗Mocno trzymam kciuki …✊

    • 2
      Aleksandra

      Dziękuję Pani Gosiu! Tak, bez podróży, poznawania nowych ludzi i odkrywania tego cudownego świata nie byłabym sobą. Taka moja natura! 😊 Dziękuję za słowa wsparcia! Pozdrawiam ciepło! 😙

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *